czasglammam.pl
czasglammam.pl

ZWIĘKSZ SWOJĄ PRODUKTYWNOŚĆ W 25 MINUT!

Jestem przedsiębiorcą i pracuję w domu, rzadziej w biurze i wiem jak czasem trudno samemu zorganizować sobie czas i pracę, szczególnie na początku. Między innymi o tym także piszę bloga www.ewahes.hess-designers.eu Rzecz jasna można tam znaleźć także to co mnie inspiruje przy pracy, bo projektuję tak jak tu – www.hess-designers.eu albo tu www.wzordobry.hess-designers.eu

 Dawno temu miałam poważny problem, by skupić się na czymś co nie było atrakcyjne do zrobienia, więc zaczynałam robić wówczas coś co było. W efekcie miałam mnóstwo pomysłów na nowe wzory, ale projekty przeznaczone do zrobienia już na czysto leżały i czekały na ostatnią chwilę. Wybierając w ten sposób priorytety ciężko dojść do wyznaczonego celu, bo wybieranie zadań na podstawie własnej przyjemności to droga donikąd, zatrzymanie się w miejscu. Dlatego po jakimś czasie z wyrzutami sumienia znów wracałam do robienia rzeczy ważnej, a nie przyjemnej. Moje skupienie było zerowe, a zadania wykonane na niskim poziomie. Dlaczego? Bo rozpraszały mnie wpadające bez przerwy pomysły i rozwiązania nowych wzorów, przez co nie mogłam się skupić na opracowaniu i wykończeniu starych Rozpoczęłam pracę na etacie i już było lepiej, bo byłam zależna od innych i nie mogłam sobie już tak łatwo wybierać zadań. Gdy zaczęłam pracować na swoim walka z moim szybkim rozpraszaniem się była codziennością. Dawałam sobie radę, ale czasem było bardzo źle. Nawet nie to, że byłam wielozadaniowa, po prostu większość z nas wolałaby sobie porysować nowe pomysły niż robić przelew do ZUSu. Wiedziałam, że muszę jak najszybciej coś z tym zrobić.

Z pomocą przyszła mi technika pomodoro, którą wymyślił Francisco Cirillo. Wydaje się bardzo prosta i jej podstawy wyglądają tak:

  • Narzędzia: stoper, telefon, minutnik lub cokolwiek odliczającego czas i opcjonalnie kartka i ołówek.
  • Pomidorek: to jednostka czasu. Jeden pomidor to równowartość 25 minut. Nastaw sobie czasomierz na 25 minut i przez ten czas nie rób nic innego oprócz zadania, które masz do zrobienia. Całkowicie nic – nie zaglądasz na pocztę, na facebooka, twitter nie ćwierka, telefon nie dzwoni. Nic! Jesteś tylko Ty i zadanie.
  • Przerwa:Po takim 25-minutowym bloku, robisz sobie przerwę. Najlepiej zmień miejsce, wstań, jeśli siedziałaś, zrób cokolwiek innego. Możesz się też nagrodzić jakimś drobiazgiem, ale z tym uważaj, będzie z resztą o nagrodach w dalszej części.  Po przerwie wracasz do następnego zadania i następnego pomidorowego bloku czasowego.
  • Długa przerwa: Tą się nagradzasz dopiero jak wykonasz cztery lub pięć pomidorków. Trwa od 15 do 20 minut.

Trzy zasady:

  1. Podczas jednego pomidora nie robisz nic innego, oprócz danego zadania.
  2. Jeśli wiesz, że jakieś zadanie będzie trwało dłużej niż 25 minut, podziel je na kawałki. Lepiej na mniejsze niż takie, które ledwo się mieszczą w jednym pomidorku.
  3. Jeśli coś trwa krócej niż 25 minut, albo uporałaś się z czymś szybciej nigdy nie rób sobie wcześniejszej przerwy. Zacznij po prostu następne zadanie, albo dołóż coś małego. Ja to nazywam bazyliami, o których zaraz także będzie.

     Jeśli to Twój pierwszy raz, spróbuj na początek tak popracować „zjadając” dwa pomidorki dziennie i stopniowo zwiększaj, aż znajdziesz najbardziej optymalną liczbę.

Nie podpowiem Ci tempa w jakim powinno się dokładać nowe pomidorki, bo jest to kwestia indywidualna. Metoda ma sens, jeśli zaczniesz traktować ją jako nawyk, więc próbuj małymi kroczkami.
Listy zadań z podziałem na ilość pomidorów na zadanie zacznij robić dopiero po jakimś czasie, gdy dziennie będzie Ci ich wychodzić już kilka.

Nagrody – bardzo przyjemna rzecz, która potrafi czasem wszystko zepsuć, ale uważam, że dobrze dobrane motywują do zabierania się za zadań, których nie lubimy.

Jeśli jesteś początkującym pomidorkożercą  nie nagradzaj się rzeczami, które mogą sprawiać Ci problem z powrotem do pracy, nie wchodź na Facebooka,  YouTube, czy Instagram jeśli wiesz, że na pewno na 5 minutach się nie skończy. Dobrze wybrana nagroda to taka, która ma początek i koniec i nie trwa dłużej niż 5 minut. Otwórz okno zrób parę ćwiczeń rozluźniających i wróć, gdy zadzwoni Twój czasomierz. W przerwie można sobie także zrobić coś co stanie się nagrodą, np. kawę czy ulubioną herbatę, która uprzyjemni następne zadanie. Dobra rzecz, bo przecież nie można gotować na nią wody w nieskończoność. To samo tyczy się 25 minutowej przerwy. Na początku nigdy nie przekraczaj wyznaczonego czasu przerw. W tym wszystkim pamiętaj, że jeśli już się nagradzasz, niech będzie to proporcjonalne do Twojego wysiłku i niech będzie to tylko jedna rzecz. Pamiętaj o regule 5 minut – po wydłużonej przerwie ciężko by było wrócić do następnego zadania.

Zepsuty pomidorek – niestety zdarzają się. Jeśli w trakcie zadania coś Cię oderwie od pracy, zapisz jak najszybciej tą rzecz na potem i powróć do zaczętego zadania. Czasem klient zadzwoni, albo ktoś przyjdzie z pytaniem,  to jeszcze nic strasznego, ale staraj się nie mieć takich zaskoczeń. Bądź asertywna i powiedz, że zajmiesz się tym potem. Jeśli jednak musisz podjąć jakieś kroki od razu, to pomidorek nawet jeśli był w połowie uznaj za zepsuty i w takim przypadku sięgnij po niego jeszcze raz.

     Jeśli już trochę zasmakowałaś w pomidorach i radzisz sobie całkiem nieźle. Możesz nie zwracać uwagi na czas, tylko po prostu zrób sobie małą przerwę i zrób coś innego, co może trwać około 5 minut i ma dokładny koniec. Ja zaglądam na facebooka, albo na pocztę, ale tylko w określonym celu. Nie przesuwam tablicy. Jeśli coś tam jest pilnego i ważnego a wiem, że trochę potrwa zostawiam sobie to np. na bazylię, o której będzie poniżej.  W wersji dla trochę bardziej zaawansowanych jest jeszcze:

Lista zadań – do tego potrzebna jest właśnie kartka i coś do pisania. Rozpisujesz listę zadań tak jak to zwykle robisz, ale do każdego zadania dorysuj ilość pomidorków, albo rozpisz je na podzadania by każde z nich wychodziło na jeden pomidorek nie więcej. Zaznacz jedno najważniejsze i najtrudniejsze zadanie razem z podzadaniami jeśli ma. Potem dwa mniejsze. Zawsze zaczynaj od najtrudniejszego po najłatwiejsze i najmniej pilne.  Narysuj sobie kółeczka symbolizujące pomidorki w rzędzie, będzie Ci łatwiej zobaczyć jak wyglądał Twój dzień z pomidorami i czy udało Ci się je zebrać wszystkie.

Bazylia  – to takie  małe zadania, które trzeba zrobić, ale są krótkie. Np. odpisanie na maila, telefon do klienta itp. Uważaj jednak i nie myl ich z nagrodami. Sprawdzenie co słychać na ulubionej grupie nie jest zadaniem, albo telefon do koleżanki by się umówić na spotkanie też nim nie jest. Ale odpowiedzenie na wiadomość klientowi już jak najbardziej tak, a przecież całego pomodoro nie zajmie. Takie bazylie zapisuję sobie pod listą zadań w rządku, ale bez podziału na pomidorki i zawsze ze znaczkiem określającym rodzaj zadania (np. telefon to słuchawka, małpka to mail i tak dalej). Do czego są potrzebne? Do tego, że gdy jakieś zadanie skończysz wcześniej, żeby nie tracić czasu lub nie przerywać sobie następnego w połowie, dodajesz sobie taką jedną bazylię do końca pomidora.

Sałatka z pomidorów – czyli ilość założonych pomidorków dziennie. Jak już się wdrożysz to możesz założyć sobie dokładną ilość tych zrobionych nie zepsutych. Zepsute też możesz zaznaczać np. skreśleniem. Na zakończenie zrób sobie podsumowanie, policz je i sprawdź dlaczego niektóre z nich są zepsute, kiedy było Ci się najłatwiej skupić. Zapisz to, wtedy sama dowiesz się tego, co najbardziej Cię rozprasza i co powinnaś wyeliminować, także tego w jakich porach dnia jesteś najbardziej skupiona.

Na początek to tyle! Miłego pomidorowania :)

A na koniec ciekawe aplikacje:

http://www.tomighty.org/

http://tomato-timer.com/

http://www.moosti.com/

I na androida:

https://play.google.com/store/apps/details?id=net.phlam.android.clockworktomato

https://play.google.com/store/apps/details?id=com.dacer.simplepomodoro

https://play.google.com/store/apps/details?id=com.wlxd.pomochallenge

Ostatnia z nich kozacka jest 😉

 

Udostępnij lub polub:
FACEBOOK
FACEBOOK
SOCIALICON
Follow by Email
RSS

Przeczytaj również

4 narzędzia zarządzania czasem, których nie miał B... źródło: http://www.alice-in-wonderland.net/ Czy pamiętacie uroczego białego królika z "Alicji w Krainie Czarów"? Ów roztrzepany jegomość wiec...
Do tanga trzeba dwojga, czyli pierwsze kroki z pla... Tak. Przyznaję. Jestem uzależniona od swojego plannera. Jest on przedłużeniem mojej kory mózgowej, a dokładnie płatów czołowego i ciemieniowego, które...
8 rad jak wytrwać w postanowieniach noworocznych Postanowienia noworoczne to najgorętszy styczniowy temat. Rozpoczęcie nowego roku skłania do refleksji jaki był miniony rok i co osiągnęliśmy. Te ro...
Tip Of The Month: Zoptymalizuj sen! Dzisiaj mam dla Ciebie praktyczną poradę: zoptymalizuj sen! Czy można zoptymalizować sen? Jak się okazuje - można! Każdy jest inny. Różnimy się stane...

O autorze

Ewa Majchrzyk-Hes

Zobacz wszystkie posty
  • http://theoddshoes.com/ Ewa Sobania

    Używam tej techniki od jakiegoś czasu i się sprawdza :)

    • http://czasglammam.pl GlamMam

      Czy używasz jakichś aplikacji?

  • http://dooseet.com dooseet

    fajny system :) ja chyba nieco podświadomie go używam, jak wiem że muszę coś zrobić pilnie to po prostu wyłączam wszystkie inne zakładki dopóki nie skończę :)

    • http://czasglammam.pl GlamMam

      Ja myślałam, że jestem super efektywna. Ale kiedy zaczęłam stosować pomodoro, to okazało się, że mogę być jeszcze bardziej produktywna. Wydaje mi się, że to kwestia tego, że kiedy zaczynasz rozpisywać zadania na pomidorki i nagle okazuje się, że jakieś zadanie zajęło Ci więcej czasu niż myślałaś, to zaczynasz bardziej ten czas szanować i spinasz się, żeby więcej takich przekroczeń nie mieć.

  • http://emaliowanyczajnik.pl Emaliowany Czajnik

    Metoda pomidora to jedna z moich ulubionych, gdy muszę szybko uporać się z jakimś nieciekawym i trudnym projektem. W organizacji pracy pomagają także narzędzia typu Toggl, które mierzą czas poświęcony na dany projekt w dłuższym przedziale czasy, np. tydzień lub miesiąc.
    Jakiś czas temu sama zresztą pisałam o tym jak efektywnie pracować w domu.

    • http://czasglammam.pl GlamMam

      Toggl wydaje mi się dobrym narzędziem dla freelancer’ów, którzy mają stawki godzinowe. A Ty jak używasz tej appki?

      • http://emaliowanyczajnik.pl Emaliowany Czajnik

        Agencja w której pracuję rozlicza się z klientami wg metody time&material, czyli za realnie przepracowany czas. Aplikacja ta pozwala nam mierzyć nie tylko ile czasu poświęcamy na zadania dla klientów, ale także na komunikację w zespole, działania administracyjne, edukację czy innego typu pracę. Wówczas bez większego problemu można określić na co został poświęcony czas w danym okresie i optymalizować jego zużycie.

        • http://czasglammam.pl GlamMam

          W takim przypadku faktycznie musi być przydatna (^_^)

  • http://ewahes.hess-designers.eu Ewa Majchrzyk-Hes

    Dziękuję, za gościnę i życzę smacznej zupy pomidorowej na co dzień 😉

    • http://czasglammam.pl GlamMam

      To od Ciebie pierwszy raz usłyszałam o pomodoro, więc to było dla mnie naturalne, że to Ty jako osoba, która dłużej z tej techniki korzysta, powinna o niej napisać. Dziękuję, że przyjęłaś zaproszenie. (^_^)

  • http://czasglammam.pl GlamMam

    No właśnie kiedy zaczynałam z pomodoro i szukałam apki to wkurzałam się na to, że twórcy aplikacji komplikują rzeczy proste. W końcu znalazłam coś co nie jest przerostem formy nad treścią, ale przez moment zastanawiałam się czy po prostu nie ustawić timer’a w komórce (^_-)

    • http://nettelog.pl/ Żaneta J.

      Polecam minutnik na biurko 😀 Jestem mocno skomputeryzowana, ale muszę przyznać, że taki fizyczny minutnik w odległości 5-10 cm od mojej ręki często jest wygodniejszy niż jakakolwiek apka 😀 Już nie mówiąc o tym „tik tak tik tak”, które też akurat mnie nie denerwuje, a motywuje 😛
      P.S. Jako twórca aplikacji powiem, że czasem ciężko dogodzić użytkownikowi i dostarczyć proste rozwiązanie xD Choć tu się z Tobą zgodzę, bo miałam takie samo odczucie kiedy szukałam apki do Pomodoro :)

  • http://nettelog.pl/ Żaneta J.

    Popieram, bardzo dobra metoda :) Przydatna zwłaszcza przy tych większych zadaniach, które zajmują więcej niż jeden taki Pomidorek, np. wszelkiego rodzaju kursy, prace na zaliczenia czy pisanie prac dyplomowej 😛 Metoda spodobała mi się do tego stopnia, że aplikacja na komputerze nie wystarczyła i mam w mieszkaniu trzy takie minutniki 😉 Choć teraz nie zawsze stosuję się do zasad, często wykorzystuję je raczej w celu odmierzania 15-stominutowych zrywów 😉
    Świetny artykuł :)
    P.S. I też wykorzystuję „tomato-timer” 😉

    • http://czasglammam.pl GlamMam

      Sama pierwszy raz skorzystałam z tej techniki,kiedy miałam moment spadku wydajności. Niestety od tamtej pory mam problem w drugą stronę – często nie wykorzystuję przerw, a to jak wiadomo obniża produktywność.
      Wciąż jestem na etapie testowania kilku aplikacji, ale mam wrażenie, że klasyczny timer jest jednak najlepszy. Najbardziej rozbawiła mnie moja babcia, która oddała mi swój timer, który… ma tendencję do robienia przerw w odmierzaniu czasu, więc zamiast po 25 minutach potrafi zadzwonić po godzinie (^_^)

      • http://nettelog.pl/ Żaneta Jażdżyk

        Tak, znam to. Też czasem miałam problem, by podnieść się od zadania kiedy wybije timer. Takie zakłócenia potrafią nieco wybić z rytmu.
        Też przetestowałam kilka aplikacji. Wśród mobilnych nie znalazłam żadnej, która by mi podpasowała. Z webowych – tylko Tomato Timer. Ale i tak najczęściej korzystam z klasycznych minutników na biurko 😀
        Hehe… to rzeczywiście ciekawy timer Ci babcia sprezentowała 😛

  • http://mycookbooksoko.pl Marta Sokołowska

    Fajna metoda! Często pracuję z domu i rzeczywiście jest dużo „rozpraszaczy”, bo trzeba sprzątnąć, a może coś zjeść, jejku jaka ta lodówka brudna… i nie wiadomo kiedy od pracy przechodzę do gruntownego sprzątnięcia lodówki! Przetestuję Pomidorka na sobie :)

    • http://czasglammam.pl GlamMam

      Mycie lodówki nigdy nie było dla mnie bardziej atrakcyjne od „żaby”, ale przecież zawsze znajdzie się coś do uprania(^_^). Eh. życie to ciągła walka (^_-)

  • MadreDziecko

    Stosuję tę metodę od jakiegoś czasu nawet nie wiedząc, że tak się nazywa. Pracuję pomiędzy 5.30 a 7.30 kiedy dzieci śpią a mój mózg pracuje na najwyższych obrotach. W tym czasie zajmuję sie tylko tym co sobie zaplanowałam chociaż początki były bardzo rozproszone. W każdym razie „trening czyni mistrza”. Pozdrawiam

    • http://czasglammam.pl GlamMam

      Faktycznie kiedy pojawia się dziecko to bardziej się ceni każdą „wolną” minutę. Kiedy dziecko zasypia, to uruchamia mi się w głowie tryb: „teraz, albo nigdy!”.(^_-)