źródło: pexels.com
źródło: pexels.com

Motywujesz, czy dołujesz?

Wielokrotnie pisałam o motywacji, bowiem do dokonywania zmian w życiu niezbędne są wiedza, odwaga, zaangażowanie i motywacja. Kiedy poddajesz się na drodze do celu często wynika to właśnie z braku motywacji. Czy można się jej nauczyć, czy też trzeba się z nią urodzić? 

Jeśli często ogarnia Cię zniechęcenie, to mam dobrą nowinę: Motywacji można się nauczyć!

Czy zastanawiałaś się, czemu tak wiele dorosłych osób narzeka na brak motywacji? Skoro można się tego nauczyć, to dlaczego tej przydatnej umiejętności nie nauczyli ich rodzice? I wreszcie zapytaj sama siebie, czy Ty uczysz swoje dziecko motywacji?

Wielokrotne próby bez sukcesu mogą doprowadzić do wyuczonej bezradności. Jeśli dziecko nie będzie widziało efektów swoich działań, jego motywacja do podejmowania prób może też zmaleć.

Nie chodzi bowiem o to, by nagradzać dziecko za sukcesy. W końcu już samo osiągnięcie celu jest dla dziecka nagrodą. Sztuką jest zachęcać dziecko do podejmowania kolejnych prób i traktowania niepowodzeń jak informacji zwrotnych, które odpowiednio wykorzystane przybliżą je do sukcesu. Edison, zanim wynalazł żarówkę podjął podobno ponad 1000 nieudanych prób. Nie traktował ich jednak jak porażki. Z każdej z nich wyciągał wnioski, które przybliżały go do sukcesu. Naucz więc dziecko, że osiąganie celu wymaga czasu, wysiłku, cierpliwości, zaś porażka nie jest końcem, lecz jednym z etapów.

Pokaż też dziecku wartość dodaną płynącą z przyjemności towarzyszącej wykonywaniu czynności. W końcu ważniejsze od efektu końcowego (który może być różny) jest to, czy mieliśmy frajdę wykonując tą czynność. Nie ważne więc, czy Twoje dziecko pomyliło kroki na występie swojej grupy tanecznej. Najważniejsze jest to, by dobrze się bawiło tańcząc.

Równie ważne jest zachęcanie dziecka do podejmowania wyzwań. Pokazanie mu, że wierzymy, że jest w stanie coś osiągnąć. Kiedy Twoje dziecko miało rok czy zachęcałaś je by próbowało chodzić? Czy mówiłaś Dasz radę! Tym razem się uda! Czy może Uważaj! Bo sobie krzywdę zrobisz! 

Wielu rodziców mimo początkowego motywowania swoich dzieci. Nagle zmienia podejście o 180°. Kiedy tylko niemowlę staje się dzieckiem i tym samym ciekawe świata zaczyna naśladować rodziców chwytając za przedmioty domowego użytku, rodzicom włącza się „tryb uwaga”: Uważaj, bo upuścisz! Uważaj, bo ostre! Uważaj jak chodzisz!

Czy nie lepiej byłoby zamiast zabraniać dziecku dotykania lub używania pewnych przedmiotów, po prostu nauczyć je jak powinno się ich używać, aby było bezpiecznie? Czy naprawdę chcesz nauczyć dziecko, że świat jest pełen niebezpieczeństw i wyzwań przerastających jego umiejętności?

Z czasem bywa jeszcze gorzej. Kiedy dzieci zaczynają mieć swoje pasje i chcą próbować różnych rzeczy, rodzicom zdarza się mówić: Gra na gitarze?! Co Ty znowu wymyśliłeś?  albo Obóz harcerski?! Jeszcze Ci się jaka krzywda stanie! A jakby tak powiedzieć, że się zastanowisz i żeby na razie nauczyło się nut, zaproponowało nauczyciela i pomyślało skąd wziąć pieniądze? Dziecko, któremu faktycznie będzie zależało na lekcjach gitary zmobilizuje się i zrobi to o co zostało poproszone, dowodząc tym samym, że warto zainwestować w jego nową pasję. Dziecko które miało kaprys nie podejmie raczej wyzwania. Rękawicy może też nie podnieść dziecko, które przez całe życie słyszało, że nic nie uda mu się zrobić. Już tak jesteśmy skonstruowani, że zaczynamy wierzyć w etykiety, które inni nam przyszywają.

Jak więc mówić do dziecka by zaszczepić w nim motywację? Najlepiej zastosować pozytywne komunikaty, które zakorzenią w nim pewność siebie, poczucie kontroli i skuteczności, np. bardzo się starałaś i widać tego efekty, albo postarałaś się, spisałaś się na medal. Myśl o dziecku jak o dorosłym. Jakie słowa zmotywowały by Ciebie? Pomóż również dziecku zaplanować realizację jego celu, czyli określić co jest celem, co należy zrobić aby go osiągnąć i jakie zasoby są niezbędne.

A jak nauczyć motywacji siebie? Dokładnie tak samo. Uczyń wykonywanie zadania celem samym w sobie i czerp z tego przyjemność. Wyciągaj wnioski z niepowodzeń. Jeśli jeszcze nie osiągnęłaś celu to znaczy, że jeszcze nie go nie osiągnęłaś. Może kolejna próba zakończy się sukcesem!

 

 

 

Udostępnij lub polub:
FACEBOOK
FACEBOOK
SOCIALICON
Follow by Email
RSS

Przeczytaj również

Czego mogą się nauczyć dzieci z pisania listów?... Lada dzień rozpoczynają się wakacje. Jednym z moich wspomnień z rodzinnych wakacji zawsze było pisanie listów i kartek do rodziny i znajomych. W...
CZY JEST MOŻLIWE 30 DNI BEZ NARZEKANIA? Jak wiecie miesiąc temu podjęłam się wyzwania pod tytułem: 30 dni bez narzekania. Jak się jednak dosyć szybko okazało zadanie to było trudniejsze niż ...
MAM DZIECKO I NIE ZAWAHAM SIĘ GO U(C)ŻYĆ! Uczenie dziecka samodzielności wymaga czasu i uwagi. Czy zatem warto ten czas zainwestować? Po stokroć TAK! Uczenie maluchów „samoobsługi” niesie ze s...
Przy herbatce z Babcią Lu Babcia Lu jest najukochańszą babcią na świecie! Jak taka prawdziwa babcia starej generacji lepi pierogi, piecze ciasta, smaży powidła, szyje sukienk...

O autorze

GlamMam

Zobacz wszystkie posty
  • http://kreatywnatrzcionka.pl Kreatywna Trzcionka

    Nie mam dziecka ale sama ciągle mam problem z motywacją więc rady biorę do siebie

    • http://czasglammam.pl GlamMam

      Zatem zachęcam do śledzenia bloga, bo temat motywacji często tu się przewija(^_^)

      Radę w kwestii motywacji znajdziesz też na pewno w grupie kobiecego zarządzania czasem: https://www.facebook.com/groups/1626773080904881/?fref=ts

    • http://zielonakaruzela.pl Zielona Karuzela

      Ja bardzo podobnie – sama maleństywa jeszcze nie posiadam ale od lat walcze z brakiem motywacji więc zagladam tu z ciekawością :)

  • http://dzidziulkowo.pl Asia B.

    a ja mówiłam zawsze „Biegnij, ale bądź ostrożna”, czy to dobrze?

    • http://czasglammam.pl GlamMam

      Cofnijmy się jeszcze o krok. Przed czym chciałaś przestrzec córkę?